Punkt widzenia Brysona
Gdy patrzyliśmy, jak Mark znika w lesie, odwróciłem się.
– Popełniłeś błąd, Bryson. Powinieneś był kontynuować rozkaz – wyrzucił z siebie tata z nutą frustracji.
Moje ciało zesztywniało. – Ocaliłem tego człowieka. Zginąłby albo z moich rąk, albo z rąk Rady. I czy naprawdę myślisz, że jestem na tyle głupi, by pozwolić mu uciec samopas?
Odwróciłem się, by zmierzyć ojca wzrokie
















