Powstanie Białego Wilka

Powstanie Białego Wilka

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 7
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
PERSPEKTYWA EMILY – Co? – wypuściłam powietrze, a tętno mi podskoczyło. Bryson oznajmił: – Nie mogę spać. Pragnąłem cię zobaczyć. To słowo. Pragnienie... Prawdopodobnie nie powinien go używać w zdaniu, które dotyczy mnie. Przerywa, a w świetle księżyca przysięgłabym, że dostrzegłam delikatny cień rumieńca. Ale to mogła być tylko moja wyobraźnia. Ochrząkuje i unosi rękę do włosów, drapiąc się po karku. – Chcę, żebyś poszła ze mną pobiegać, Em. Chodźmy nad nasz specjalny potok – mruknął. Rozejrzałam się. To naprawdę nie był dobry pomysł, by tu z nim być, zwłaszcza że za kilka dni zostanie sparowany. To nie było stosowne, zwłaszcza o tej porze. Wcześniej nie byłoby to problemem, ale nie chciałam, żeby którykolwiek z patrolujących wilków zauważył nas razem na zewnątrz, samych. – Jest dość późno, Bryce, a potok jest dobre kilka mil stąd. Rano powinnam być z powrotem w łóżku – zauważyłam i skrzyżowałam ramiona pod piersiami z powodu nagłego zimnego wiatru, który musnął moją koszulkę. Zazwyczaj nie śpię w staniku i nie miałam go dziś na sobie. Więc kiedy ten zimny wiatr uderzył w materiał koszulki, sprawił, że moje sutki stwardniały. Naprawdę mam nadzieję, że Bryson tego nie zauważy. To byłoby takie żenujące. – No weź, Em, nie mogę iść bez ciebie. – Błaganie w jego głosie mnie przekonało i ramiona opadły mi z rezygnacją. Kąciki jego ust uniosły się w olśniewającym uśmieszku, który sprawił, że w brzuchu poczułam motyle. Przewróciłam oczami, udając zirytowaną, podczas gdy tak naprawdę chciałam zachichotać na widok tego chłopięcego wyrazu jego twarzy. – Wiedziałem, że nie oprzesz się mojemu urokowi – zażartował, puszczając oko i poruszając brwiami. Tym razem nie mogę powstrzymać chichotu, który wyrwał mi się z ust. – Masz o sobie wysokie mniemanie – zażartowałam, by po chwili otworzyć szeroko oczy i zakrztusić się własną śliną, gdy Bryson nagle zaczął rozpinać spodnie khaki. – Co ty robisz? – Moje słowa wychodzą jak bełkotliwy bałagan, gdy nie mogę powstrzymać wzroku przed zjechaniem w dół jego męskiej sylwetki samca alfa. Zły pomysł. Bo teraz walczę z podnieceniem i mam nadzieję, że on tego nie wyczuje. Jeśli wyczuje, będę musiała wymyślić szybkie kłamstwo, że wcześniej masturbowałam się w pokoju... Nie, to kłamstwo było zdecydowanie zbyt niedorzeczne. Myśl o ropuchach, Emily. Myśl o ich szorstkiej skórze i o tym, jak oślizgłe są w dotyku... Myśl o czymkolwiek innym niż szeroka klatka piersiowa Brysona. Albo jego wyrzeźbiony sześciopak. Albo te małe, delikatne włoski biegnące od dołu pępka i znikające w tych spodniach khaki, które właśnie rozpinał. Szybko podniosłam wzrok, rumieniąc się wściekle, gdy jego oczy wpatrywały się już głęboko w moją duszę. Świetnie, przyłapał mnie na patrzeniu. Ale zamiast się ze mnie nabijać, jak się spodziewałam, jego usta wykrzywiły się tylko w uśmiechu i zażartował: – Cóż, muszę się tego pozbyć. – Szarpnął za spodnie khaki, a w jego oczach tańczyło rozbawienie. – Żebym mógł zmienić się w wilka, Em. O, racja. Jakie to żenujące, zapomniałam. Usta Brysona rozciągnęły się w drażniącym uśmieszku. – Czy może myślałaś, że zdejmuję je z innego powodu? Zająknęłam się, co sprawiło, że zachichotał moim kosztem. Gromiąc go wzrokiem, prychnęłam i odwróciłam się. – Jesteś irytujący. Czy ktoś ci to już kiedyś powiedział? – zapytałam i przygryzłam wewnętrzną stronę policzka, walcząc z chęcią odwrócenia się z powrotem, gdy usłyszałam, jak materiał zakrywający jego dolną połowę upada na ziemię. – Ty. Wiele razy. – Parsknął. – Ale jak mogę brać te słowa na poważnie, skoro wiesz, że uwielbiasz, kiedy jestem „irytujący”? Przewróciłam oczami i czekałam, aż powietrze się zmieni. I zmienia się kilka sekund później. Poczułam aurę jego wilka uderzającą w powietrze z mocą, gdy zawarczał. Potem kości trzasnęły, a z jego gardła wydobył się warkot. Sekundy później jego pysk trąca mnie w pośladki i przysięgam, że zrobił to celowo. 'Wsiadaj' Zażądał poprzez naszą więź myślową. Mimo że mój wilk jeszcze się nie obudził, wciąż mogłam łączyć się myślowo z innymi z watahy. W końcu nadal miałam wilkołacze geny. Odwróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z moim najlepszym przyjacielem, który spoglądał na mnie w dół przez źrenice swojego wilka. Wyciągnęłam rękę i przeczesałam jego gęste, miękkie, brązowe futro. – Jesteś takim słodkim, przystojnym szczeniaczkiem – zażartowałam, wiedząc, że nienawidzi, gdy nazywa się go szczeniakiem. – Bryson! – sapnęłam sekundy później, gdy wcisnął pysk między moje uda, zmuszając mnie do rozstawienia nóg. Potem cała jego głowa znajduje się między moimi udami, po czym unosi łeb, sprawiając, że odrywam się od ziemi i zsuwam na jego grzbiet. – Brysonie Taylorze! – warknęłam, a moja twarz zapłonęła. 'A to za nazwanie mnie szczeniakiem' Parsknął przez więź. Przekręciłam się tak, by siedzieć przodem do kierunku jazdy, a nie tyłem. – To tylko dowodzi, jak bardzo jesteś irytujący – mruknęłam, nie mając nawet odwagi kłócić się z nim o to, co zrobił. 'Skoro uważasz, że to irytujące, będę musiał robić to znacznie częściej' Zażartował. Rumieniec na moich policzkach stał się gorętszy i byłam wdzięczna, że wiatr jest dziś wyjątkowo zimny. Pomoże schłodzić moje policzki. Bryson chwycił swoje spodnie khaki w pysk, a następnie wyprostował się do pełnej wysokości. Był niemal wielkości swojego ojca i największy wśród naszych rówieśników. Cóż, tego należało się spodziewać, skoro pochodził z linii alfa, a oni zazwyczaj byli największymi i najsilniejszymi w watasze. 'Trzymaj się mocno, skar... Em' Zażądał Bryson, a jego wilk zadudnił pode mną, gdy przyjął postawę gotową do biegu przez gęste listowie. Chwyciłam jego gęste brązowe futro, zachwycając się jego miękkością. 'Raz, dwa...' Bryson wystrzelił, a ja pisnęłam, zaciskając dłonie mocniej na jego sierści. Zaśmiał się przez więź myślową i zażartował: 'Wciąż nie przepadasz za szybkimi przejażdżkami?' Sposób, w jaki to powiedział, sugerował, że kryło się za tym jakieś sekretne znaczenie. 'Nie, wolę powoli. Wtedy mogę się tym bardziej cieszyć.' Powiedziałam przez więź, wiedząc dokładnie, co robię i jak to odbierze. Jego wilk zawarczał pode mną potężnie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 – Powstanie Białego Wilka | Czytaj powieści online na beletrystyka