Draken
Czułem się jak głupiec.
A właściwie kimś gorzej. Kretynem, pionkiem — kompletnym idiotą. A tym, co piekło mocniej niż sam wstyd, była świadomość, że pozwalałem, by to trwało tak długo.
Przez lata byłem w garści Ziry, pozwalając jej pleść tę drobną sieć manipulacji, gdzie każde kłamstwo było nasączone trucizną, podawaną w mikroskopijnych dawkach.
I chętnie połykałem każdą z nich z osobna.
Bo














