Draken
Wiatr pędził przez moje ciemne futro, gdy gnałem przez las, a ziemisty zapach sosen i wilgotnej gleby wypełniał moje zmysły. Zev sadził ogromne susy przede mną, jego mniejsza wilcza postać była zwinna i szybka, gdy zręcznie kluczył między drzewami.
W takich chwilach czułem się prawdziwie wolny – nieobciążony ciężarem tytułów, obowiązków ani zawiłościami zarówno ludzkiego, jak i wilkołaczego














