Elara
Od tamtego czasu minął tydzień, może dwa. Niestety, wszelkie nadzieje na pogodzenie się z Tashą, które wcześniej żywiłam, powoli zaczęły słabnąć, zastępowane przez coś, co było bliższe rezygnacji.
Próbowałam przy wielu okazjach drobnymi gestami pokazać jej, że jest mi przykro – uśmiechając się na jej widok, machając w przelocie, a nawet przynosząc ciasteczka, by się z nią podzielić – ale za














