Draken
Obejrzałem się przez ramię, uśmiechając się szeroko, gdy gładko sunąłem w dół stoku. — Nadążasz tam z tyłu?
Ale odpowiedź nigdy nie nadeszła.
Mój uśmiech zniknął. Elary tam nie było.
Ustawiłem narty bokiem, a w powietrze wzbił się tuman śniegu, gdy zjechałem do krawędzi i się zatrzymałem. Mój oddech parował w mroźnym powietrzu, gdy spoglądałem wstecz na przebytą drogę, szukając po niej jaki














