Elara
Tessa wylegiwała się na mojej kanapie w za dużej bluzie z kapturem i pasujących do niej dresach, z nogami wyciągniętymi przed siebie, podczas gdy ja w kuchni nalewałam nam po świeżym kieliszku wina. To był spokojny piątkowy wieczór, mimo wszystko.
Wspomnienie prawie-pocałunku Drakena wciąż mi towarzyszyło, ale uszanował moje życzenie i zachował dziś dystans w pracy. A poza tym, wciąż trawiła














