Elara
Zimne powietrze szczypało mnie w policzki, gdy wyszłam na zewnątrz, otulając się ciaśniej płaszczem. Śniadanie było... cóż, niekomfortowe. Pomiędzy porozumiewawczymi spojrzeniami Vanyi, spokojną i opanowaną postawą Drakena a niewinnym paplaniem Zeva, nie wspominając o wściekłym wzroku Kendry, po którym nastąpiło nagłe wyjście z impetem, czułam się jak owad na wystawie.
Musiałam przewietrzyć














