Draken
Drzwi do biura Kendry z hukiem uderzyły o ścianę, gdy wpadłem do środka, kurczowo ściskając w dłoni raport toksykologiczny z wizyty Elary w szpitalu. Kendra podniosła wzrok znad biurka, a jej brwi podskoczyły ze zdziwienia.
– Draken! – Posłała mi jeden ze swoich zazwyczaj radosnych uśmiechów – taki rodzaj uśmiechu, który potrafił uspokoić każdego, nawet mnie.
Ale nie dzisiaj. Dziś wydawało














