Elara
W chwili, gdy weszliśmy do sklepu, od razu wiedziałam, że tu nie pasuję. Stojaki z butami trekkingowymi pachniały drogą, nową skórą, półki z puchowymi kurtkami wręcz śmierdziały gotówką, a nieliczni klienci, którzy przeglądali asortyment, wyglądali, jakby planowali miesięczne ekspedycje w Arktyce.
I byłam też ja. Ludzka dziewczyna, która przez całe życie ledwie ruszała się z miasta, a teraz














