Elara
Kendra uśmiechnęła się ciepło, choć w jej słowach kryło się rozbawienie.
"Och, ja jestem, um, nianią Zeva na pół etatu" - powiedziałam, nieco zmieszana, wskazując nieokreślonym gestem w stronę chłopca. "To taki rodzaj dodatkowego układu, który zawarłam z Drakenem. I, no cóż... Zev lubi mnie czasem nazywać »mamusią«. On po prostu... zaczął to robić z własnej woli." Zaśmiałam się z zakłopotani














