„Czas wykonać swoją robotę, chłopcze. Zabaw mnie”. W przededniu swojego wielkiego ślubu Valeraine, elitarna córka watahy Sanguine Crest, weszła do pokoju 505 tylko po to, by zastać swojego narzeczonego, Sterlinga, w objęciach innej kobiety. Jej świat legł w gruzach, ale duma pozostała nienaruszona. W przypływie lekkomyślnej furii i desperackiego buntu wtargnęła do innego pokoju, rzuciła się na niebezpiecznie przystojnego nieznajomego, którego wzięła za płatnego żigolo, i zażądała niezapomnianej nocy zemsty. Myślała, że to jednorazowy błąd. Myślała, że może po prostu odejść, odwołać ślub i samotnie stawić czoła swojej chciwej rodzinie. Ale los miał znacznie bardziej zdradziecki plan. Kilka tygodni później Valeraine odkrywa, że jest w ciąży. Co gorsza, „żigolo”, z którym spędziła tę namiętną noc, nie jest zwykłym wilkiem – to Bastian, legendarny i bezwzględny Królewski Suwerenny Alfa, najwyższy władca, który trzyma całe królestwo wilkołaków w żelaznym uścisku. Kiedy Bastian odnajduje ją w jej najsłabszym momencie, gotowy upomnieć się o to, co należy do niego, Valeraine musi dokonać wyboru: chronić swoje nienarodzone szczenię przed niebezpieczną królewską linią krwi czy ulec obezwładniającej potędze Suwerena, który odmawia wypuszczenia jej z rąk. On żąda jej ręki. Żąda swojego dziedzica. Ale czy kiedykolwiek zdoła zdobyć jej pilnie strzeżone serce?

Pierwszy Rozdział

Valeraine Śpieszyłam korytarzem w stronę pokoju hotelowego Sterlinga, ciągnąc za sobą ciężkie warstwy sukni ślubnej. Irytacja biła ode mnie niczym gęsta mgła. Kto znika tuż przed próbą ślubną? Zwłaszcza przy tylu zaproszonych gościach. Niecodziennie zdarzało się przecież, by córka Alfy z watahy Sanguine Crest wychodziła za syna Alfy z watahy Lazurowego Zaćmienia. Dotarłam pod drzwi Sterlinga i nagle do moich wrażliwych uszu dobiegł kobiecy głos. – Och, kochanie, jesteś niesamowity. Będę nosić twoje szczenięta! Mrugnęłam gwałtownie, skonsternowana. Czy pomyliłam pokoje? Podciągnęłam suknię, wyjęłam telefon z jedwabnej podwiązki na udzie i sprawdziłam e-mail z listą pokoi hotelowych i przypisanych do nich osób. Spojrzałam na złotą tabliczkę z grubymi, czarnymi cyframi 505 na drzwiach. To był pokój Sterlinga. Schowałam telefon i nacisnęłam klamkę. Ku mojemu zdziwieniu drzwi ustąpiły bez karty. Zajrzałam do środka i zobaczyłam mojego narzeczonego na sofie, oddającego się namiętności z inną kobietą. Jej włosy opadały długimi falami w kolorze słońca, a skóra była gładka i nieskazitelna, niczym karmelowy smakołyk. Sterling dosłownie ją pożerał. Szczęka mi opadła z niedowierzania. Zdradzał mnie w przeddzień naszego ślubu. Poczucie zdrady zmroziło mi krew w żyłach, od czubka głowy po podeszwy stóp. Mury chroniące moje emocje runęły, a gniew rozgrzał krew w moich żyłach. Zacisnęłam pięści, zamknęłam usta i wyprostowałam się, robiąc wszystko, co w mojej mocy, by powstrzymać furię. Byłam Luną. Małżeństwo moje i Sterlinga było związkiem zaaranżowanym przez rodziny. Dorastaliśmy razem i od bardzo dawna wiedziałam, że zostanę jego żoną. Jako córka Alfy, moje zamążpójście było narzędziem służącym do wzmocnienia watahy. Podobnie jak wiele arystokratek, otrzymałam elitarne wykształcenie, pozbawione zabawy i przyjaciół. Niemniej jednak byłam idealną Luną. W rzeczywistości przewyższałam wielu mężczyzn w nauce, na zajęciach i w walce. Najwyraźniej dla Sterlinga nie miało to większego znaczenia i nie zapewniało mi u niego szacunku. Nie wybrałam sobie pana młodego, ale zamierzałam mieć idealny ślub, a Sterling próbował mi to odebrać. Dopracowałam każdy szczegół tej uroczystości, aby upewnić się, że wszystko będzie perfekcyjne. A on to psuł, znikając, by zabawiać się z inną kobietą. Nie zrobię sceny; w głównej sali jest zbyt wielu gości czekających na próbę. Cicho zamknęłam drzwi, nie dając się zauważyć. Zerknęłam w dół korytarza, by sprawdzić, czy ktoś nie kręci się w pobliżu głównej sali. Było pusto. Jeśli wkrótce nie pojawię się ze Sterlingiem, ludzie zaczną zadawać pytania. Przebierałam palcami przy górnej falbanie sukni, zastanawiając się, co robić, gdy nagle drzwi się otworzyły. Puściłam materiał i skrzyżowałam ramiona na piersi. Oparłam ciężar ciała na prawym biodrze. Mój narzeczony stał bez koszulki, a jego ciało pokrywały sińce, ślady ugryzień i zadrapania. Jego czarne włosy były w nieładzie, sięgając ramion. – Nie uważasz, że powinieneś mi coś wyjaśnić? – zapytałam chłodno i spokojnie, unosząc ku niemu cienką brew. Wskazałam na ślad ugryzienia na jego ramieniu. – Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Na to nie ma dobrego wyjaśnienia. Czarne oczy Sterlinga spojrzały na mnie z odrazą, a jego głos brzmiał niecierpliwie: – Mam dość twojego chłodu. Znamy się od dziecka. Myślałem, że do tej pory, skoro jutro jest nasz ślub, okażesz mi choć odrobinę czułości. Ale spójrz na siebie. Nawet teraz – przesunął dłonią po śladach na ciele – widząc to przed sobą, jesteś zimnym, pozbawionym emocji robotem. To mnie brzydzi. – Chcesz, żebym się o ciebie troszczyła? Żebym cię pożądała, choć nigdy nie dano mi wyboru? – Przeczesałam dłonią srebrzyste włosy upięte w loki. – Jak mogę się o ciebie troszczyć, skoro zdradzasz mnie dzień przed ślubem? – Ślubem? – Sterling prychnął z drwiną. – Żadnego ślubu nie będzie. Nie ożenię się z tobą. To Cynthię kocham. Nie ciebie. Wybuchnęłam gniewem i spoliczkowałam Sterlinga tak mocno, jak tylko mogłam, nie uderzając go pięścią. – Ty draniu! – Zacisnęłam zęby. – Nie możesz mi tego zrobić. To przyniesie mi hańbę. Ten ślub ma na celu wzmocnienie naszych watah. Nie chodzi o to, czy się kochamy. Jego oczy zrobiły się okrągłe ze zdumienia. Podciągnęłam długą spódnicę i odwróciłam się, by odejść. Ślub przyciągnął tak wielką uwagę ze względu na siłę, jaką miał przynieść ten sojusz, ale teraz szlachta będzie o nim plotkować z zupełnie innego powodu. Powstrzymałam łzy piekące mnie w oczach, zachowałam opanowanie, minęłam główną salę i w końcu wróciła do swojego pokoju hotelowego. Chwyciłam whisky, którą hotel zapewniał w każdym pokoju, i pociągnęłam duży łyk. Najpierw zapiekło mnie w gardle, a potem w żołądku. Nigdy nie piłam. Nie wiedziałam, jak spojrzeć ojcu w twarz. Leżąc na łóżku w morzu falban, obserwowałam, jak pokój powoli zaczyna wirować. Moja noga zawibrowała kilka razy, zanim zorientowałam się, że to telefon w podwiązce. Zamrugałam, patrząc na ekran. Był zbyt jasny, ledwo mogłam się na nim skupić. To była wiadomość od mojej jedynej przyjaciółki, Beatrix. Usiadłam i przeczytałam tekst. Beatrix: Gdzie jesteś? Wszyscy cię szukają. Próbowałam zmusić kciuki do współpracy. Ja: Pijana w pokoju. Beatrix: Beze mnie! Nieładnie. Dlaczego jesteś pijana? Ja: Sterling odwołał ślub. Beatrix: Z jakiego powodu? Ja: Że jestem zimna i bez serca. Beatrix: Co za palant. I tak go nie lubiłam. Będzie ci lepiej bez niego. Czekaj. Muszę szybko napisać do kogoś innego. Upuściłam telefon i przyjrzałam się sobie w lustrze na ścianie. Połowa moich loków opadła na twarz. Srebro moich włosów sprawiało, że błękit moich oczu lśnił. Zerknęłam na suknię, która zbyt ciasno opinała moje ciało. Podniosłam się na nogi, chwiejąc się. Moje palce szukały głupiego zamka, aż w końcu szarpnęłam go w dół. Suknia opadła na podłogę, a ja ją kopnęłam. – I tak cię nie lubiłam, masz za swoje. – Westchnęłam, znów patrząc na siebie. Dlaczego Sterlingowi na mnie nie zależało? Czy nie byłam pociągająca? Moje ciało było smukłe, z mocno zarysowanymi mięśniami. Codziennie trenowałam, walcząc z mężczyznami z mojej watahy. Każdego dnia udowadniałam im, że zasługuję na bycie ich Luną. Przesunęłam dłonią po kilku swoich bliznach. Moje ciało nie było gładkie i nieskazitelne jak u kobiety, z którą był Sterling. Telefon zawibrował i rozświetlił się. Beatrix: Zamówiłam ci faceta do towarzystwa! Ma ośmiopak na brzuchu i skórę w kolorze pszenicy. Da ci wszystko, czego pragniesz! Jest tutaj, w hotelu. Pokój numer 705! Idź się pobawić. W przeciwieństwie do innych arystokratów, Beatrix była wywrotowicą i za to ją kochałam. Zazwyczaj zignorowałabym taką wiadomość. Ale po tym, co Sterling powiedział dzisiaj, podniosłam telefon i odpisałam. Ja: Okej. Założyłam seksowną sukienkę, którą Beatrix zmusiła mnie do zabrania, i ruszyłam w stronę pokoju 705. Obijając się tu o ścianę, tam o stolik, w końcu dotarłam do pokoju chłopaka do towarzystwa, którego drzwi były uchylone. Ciekawa, jak wygląda taki złocisty bóg, pchnęłam drzwi mocniej i wetknęłam głowę do środka. Drewniane skrzydło głośno skrzypnęło, a ja zamarłam. Chwilę później pojawił się półnagi mężczyzna owinięty ręcznikiem. Tak jak mówiła Beatrix, mężczyzna był bardzo przystojny. Był o głowę wyższy ode mnie i potężnie zbudowany. Moje ciało zadrżało z pożądania. Wow. Jest o wiele seksowniejszy niż Sterling. Uśmiechnęłam się i powędrowałam palcami po jego twardej klatce piersiowej, by spleść je w jego potarganych blond włosach. Jego oczy były równie złote jak cała reszta, niczym ciepły miód, który chciałam zlizać. Nie mogąc oprzeć się rosnącemu pożądaniu, pchnęłam go głębiej do pokoju. – Czas wykonać swoją pracę, chłopcze. Spraw, bym poczuła radość.

Odkryj więcej niesamowitych treści