Bastian
– Martwię się o Valeraine. Nie wyglądała rano najlepiej. – Przetarłem czoło wierzchem dłoni, ocierając warstwę potu.
Barrett przeskoczył zgrabnie nad powalonym pniem, lądując stopą w kałuży. Obu nas ochlapało błoto. – Tak? To znaczy?
– Była blada. Miała cienie pod oczami. I nie wiem, czy to tylko moja wyobraźnia, ale wydawała się też chudsza. Jakby schudła w ciągu ostatnich kilku dni. Ten
















