– Nie wierzę. Nie wierzę, że to naprawdę ty. – Ivy zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głów z szeroko otwartymi oczami, gdy Barrett i ja podeszliśmy do chaty.
Trudy w końcu opuściła strzelbę, odsunęła się na bok i niechętnie pozwoliła nam wejść do swojego domu. Spotkaliśmy się z Ivy u podnóża schodów tarasu.
– Witaj, Ivy. Minęło dużo czasu. – Zachowałem chłodny spokój mimo fali ulgi i ekscytacji, k
















