Bastian
Plecy rwały mnie tępym, palącym, drażniącym bólem, który nie ustępował od czasu chłosty.
Jednak kiedy dotykałem Valeraine, ból przestawał mieć znaczenie.
Czułem się tak dobrze w jej wilgotnym cieple, czując rytm jej bioder, gdy kołysały się w tył i w przód naprzeciw mnie. Kochałem dźwięk jej urywanego oddechu, gdy porzucała tę twardą, chłodną maskę, którą zawsze nosiła, poddając się swojej
















