Spojrzałam Sterlingowi prosto w oczy i powoli pokręciłam głową, nie mogąc już dłużej powstrzymać narastającej we mnie irytacji, obrzydzenia i dezaprobaty.
— Niezłe z ciebie ziółko, Sterling — zaczęłam, zaciskając pięści wzdłuż tułowia. — Wszystko, co się wydarzyło, to wyłącznie twoja wina. Nie masz prawa tu przychodzić i prosić mnie o jakąkolwiek przysługę, a już na pewno nie o coś tak absurdalnie
















