Barrett i ja wstaliśmy o świcie. Kiedy jednak dotarliśmy do wagonu restauracyjnego na śniadanie, zastaliśmy tam już Ivy, która wpatrywała się w okno, mając przed sobą pustą filiżankę po herbacie.
– Jesteś rannym ptaszkiem – zauważyłem, gdy wraz z Barrettem dołączyliśmy do niej.
Uśmiechnęła się. – Zawsze tak miałam.
W tym momencie do stolika podszedł kelner i przyjął nasze zamówienia na śniadanie.
















