Valeraine
Ciepły dotyk dłoni Bastiana, lekko gładzącej mój policzek, wybudził mnie z głębokiego snu. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam go siedzącego obok mnie na łóżku.
– Nie cierpię cię budzić – powiedział łagodnie. – Ale musisz coś zjeść. – Przeczesał palcami moje włosy, a jego szorstkie opuszki muskały moją skórę, wysyłając fale ciepła w każde miejsce, którego dotknął. – Masz siłę, żeby pójść
















