— Valeraine! Czekaj! — Młody człowiek, który dostarczał naszą pocztę, zawołał mnie szeptem, idąc rano korytarzem w stronę biura Declana, gdzie szłam oddać kilka raportów.
— Cześć — przywitałam się serdecznie. — Masz coś dla mnie? — Minęłam drzwi mojego szefa i spotkałam młodego mężczyznę kilka metrów dalej.
Zacisnął zęby, robiąc przesadnie zaniepokojoną minę, zanim wyznał: — Nie. Przepraszam, po p
















