Bastian
Kiedy Barrett i ja wróciliśmy do chaty, na stole czekały już dwie parujące miski zupy, a kobieta zaprosiła nas do posiłku. Gdy skończyliśmy jeść, podziękowaliśmy im obojgu za gościnność i ruszyliśmy w drogę powrotną do miasteczka.
Podczas marszu przekazałem Barrettowi informacje, które wyciągnąłem od dziewczynki.
Przyjął te wiadomości bardzo poważnie.
– To całkiem dobry trop – stwierdził.
















