Valeraine
Zaparło mi dech w piersiach, gdy drzwi się otworzyły. Stanął w nich okrągły, niski mężczyzna w mundurze personelu hotelowego.
– W czym mogę pomóc?
Nie mogłam wykrztusić słowa. Beatrix odsunęła mnie na bok. – Szukam mojego przyjaciela. Mieszkał w tym pokoju około dwóch tygodni temu?
– To jest apartament mieszkalny. Nie wynajmujemy go. Musiały panie pomylić piętra. – Pracownik zaczął zamykać drzwi Beatrix przed nosem.
Wystawiła rękę, by go powstrzymać. – Musimy porozmawiać z kimkolwiek, kto tu mieszka.
Pracownik zdjął jej palce z drzwi. – Nie mogę udzielać informacji o mieszkańcach. Proszę sprawdzić w recepcji, czy mogą paniom pomóc.
Drzwi zatrzasnęły się z kliknięciem.
Stałam na korytarzu hotelowym przez dłuższą chwilę, czując odrętwienie. Beatrix wyglądała, jakby obok niej wybuchła bomba. – Świetnie. Po prostu świetnie.
– Beatrix, w porządku. Coś wymyślę – powiedziałam, biorąc głęboki oddech i próbując zachować spokój, choć pokój wirował mi przed oczami.
Beatrix przytuliła mnie mocno, gdy wracałyśmy do windy. Oparłam głowę na jej ramieniu i obie westchnęłyśmy. Cena za jedną noc lekkomyślnej swobody była znacznie wyższa, niż mogłam przypuszczać. Przespałam się z nieznajomym i teraz nosiłam jego dziecko.
– Jak to może być „w porządku”? – Beatrix otworzyła szeroko oczy z niedowierzaniem.
Bycie niezamężną i w ciąży było wielką hańbą dla szlachty, a jeśli ktokolwiek by się dowiedział, mój próżny ojciec prawdopodobnie wygnałby mnie z watahy, byle tylko zachować twarz. Gdybym została wyrzutkiem, moje nienarodzone dziecko nie miałoby szans na przetrwanie.
Położyłam dłoń na płaskim brzuchu i powzięłam postanowienie, że zrobię wszystko, by utrzymać ten sekret w tajemnicy.
Następnego dnia siedziałam przed lustrem, z rezygnacją obserwując, jak makijażystka przygotowuje mnie do ślubu. Ojciec przejął kontrolę nad moim umysłem i ciałem. Nie mogłam mu się oprzeć. Byłam tylko marionetką na jego łasce.
Z moimi srebrnymi włosami ponownie upiętymi w luźne loki i perfekcyjnym makijażem wyglądałam nienagannie.
Makijażystka wykrzyknęła: – Wyglądasz pięknie. Sterling to szczęściarz.
Skinęłam jej głową z uprzejmością i wyszłam z pokoju w stronę najpiękniejszego ogrodu w całej watasze Regal Sovereign. Wśród kwitnących wiśni w odcieniach bladego różu i bieli, od pokoleń był to idealny scenariusz ślubów arystokracji.
Warstwy mojej sukni szeleściły na trawie, a bryza chłodziła moją rozpaloną skórę. Pomyśleć, że zaledwie kilka tygodni temu szłam tą samą drogą w tej samej sukni, by ćwiczyć składanie przysięgi, gdy nagle Sterling zniknął. Tak wiele zmieniło się w tak krótkim czasie.
Ślub został odwołany, przełożony, a teraz byłam w ciąży z innym mężczyzną. Dziewczyna, która ostatnim razem miała na sobie tę suknię, wydawała się odległa o milion mil. A teraz idę obok Sterlinga w eleganckim smokingu, który trzyma inną kobietę w ciemnym zakątku ogrodu.
Cynthia płakała, wyglądając żałośnie i bezradnie, a Sterling pocieszał ją z udręką na twarzy.
Kiedy Sterling mnie zauważył, w jego spojrzeniu pojawiła się niechęć.
Jego małżeństwo również było powiązane z pozycją dziedzica. Choć Sterling mnie nie chciał, nie odważył się sprzeciwić ojcu.
Sterling był zakłopotany, a jego twarz wykrzywił grymas złości. Jednak Cynthia uśmiechnęła się dziwnie, a mnie ogarnęło złe przeczucie.
– Nie myśl, że już wygrałaś. Poczekaj tylko, prawdziwe przedstawienie dopiero się zacznie – powiedziała głosem twardym i zimnym.
Poczułam narastający niepokój, ale w następnej sekundzie Cynthia pociągnęła Sterlinga za sobą i odeszli. Próbowałam stłumić lęk i z marsowym czołem ruszyłam w stronę końca ścieżki, gdzie miała rozpocząć się ceremonia i gdzie czekał mój ojciec.
Ojciec pojawił się i naciągnął mi welon na twarz. Gdy rozbrzmiała muzyka i zaczęliśmy iść przed rzędami gości, dookoła rozległy się sapały zachwytu. Ojciec pławił się w pochlebstwach i z zadowoleniem uścisnął moją dłoń.
Nie mogłam oprzeć się ironii, że tylko w takich publicznych sytuacjach mój ojciec był skłonny okazać mi jakąkolwiek czułość.
Gdy zajęłam miejsce naprzeciwko Sterlinga, mój ojciec oraz ojciec Sterlinga wygłosili krótkie przemówienia o zjednoczeniu watah i o tym, jak wszystko będzie lepsze dzięki wspólnocie.
Nagle Cynthia wybiegła na środek ogrodu, stając przed moim ojcem.
– Nie! Nie! Valeraine nie może wyjść za Sterlinga. Nie jest godna, by zostać kolejną Luną w rodzinie Sterlinga.
Sterling wyciągnął rękę, by odciągnąć ją od Alfów.
– Valeraine jest w ciąży, ale to nie jest dziecko Sterlinga. Mam dowody!
– ...!
Serce podeszło mi do gardła. Czy ona mnie słyszała? Nie, to niemożliwe! Sprawdziłam wszystko i wiem, że Beatrix mnie nie zdradzi.
Moje ciało zaczęło drżeć mimowolnie, a dłonie mi się spociły. Przygryzłam mocno dolną wargę, próbując się uspokoić i zachować opanowanie.
– Nie wierzę ci – powiedział mój ojciec. – Sterling, zabierz Cynthię.
– Możesz mi nie wierzyć, ale lekarz, który ją badał, jest tutaj. On wam powie. – Cynthia wskazała na mężczyznę w tylnym rzędzie. Mój ojciec pstryknął palcami i dwóch jego betów chwyciło wspomnianego człowieka.
Nagle wszystko zrozumiałam. To lekarz! Cynthia musiała go przekupić!
Przełknęłam ciężko, gdy władza ojca nade mną zacieśniła się tak bardzo, że nie mogłam ich powstrzymać.
– Czy moja córka była u ciebie? Czy jest w ciąży? – Głos mojego ojca zagrzmiał nad gośćmi.
Lekarz wykrztusił słowo, wyglądając na przerażonego. – Tak.
– Czy to dziecko Sterlinga? – zażądał odpowiedzi ojciec.
Cynthia owinęła ramiona wokół Sterlinga, wyglądając na zadowoloną z siebie. – Nie ożenię się z Valeraine – powiedział Sterling. – Nie sypialiśmy ze sobą od dawna. To dziecko nie jest moje.
Wśród gości wybuchło zamieszanie, wszyscy zaczęli szeptać.
Ojciec spojrzał na mnie z furią, jego twarz wykrzywiła się, a żyły nabrzmiały.
– Czy to prawda, co mówią? – zażądał.
Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, ale nie mogłam wydobyć głosu, jego uścisk był zbyt silny. Miałam wrażenie, że pod wpływem jego gniewu pękną mi kości.
Ojciec odmówił wysłuchania moich wyjaśnień i uderzył mnie mocno w twarz. Jego siła była ogromna; poczułam ostry, rozrywający ból na policzku.
– Kto jest ojcem?
Ryczał na mnie, jakby chciał mnie rozszarpać na strzępy.
– Pytam, KTO jest ojcem tego przeklętego dziecka?!
Zamknęłam oczy. Wiedziałam, że to koniec. Zostanę zdemaskowana i wygnana z watahy.
– To byłem ja.
Głos przerwał coraz bardziej szaleńczy ryk mojego ojca. Wtedy do ogrodu wszedł wysoki, przystojny blondyn w luksusowym garniturze, z rękami w kieszeniach, wyglądając, jakby nic go nie obchodziło. Towarzyszyło mu dwóch innych mężczyzn.
Bez wątpienia ten mężczyzna przykuł uwagę wszystkich obecnych, a jego uroda sprawiła, że kilka kobiet westchnęło z podziwem.
Wpatrywałam się z zaskoczeniem w mężczyznę, który podchodził coraz bliżej, niemal nie wierząc własnym oczom.
To był on!
To był ten chłopak z tamtej nocy i ojciec mojego dziecka. Jak on mógł się tu znaleźć?
Chciałam go zapytać, ale moc ojca mnie tłamsiła, a nawet oddychanie sprawiało trudność.
– Kim jesteś? – zapytała poirytowana Cynthia, występując do przodu. Wiedziałam, że Cynthia sama próbowała wciągnąć mnie do piekła i niemal jej się to udało. Jednak ten człowiek jej przerwał.
Mężczyzna nawet nie spojrzał na Cynthię, lecz wpatrywał się prosto we mnie. W jego oczach czaiła się burza, a aura emanująca z jego ciała sprawiała, że trudno było oddychać.
– Hej, ty niewychowany... – Cynthia próbowała go zatrzymać, ale mój ojciec wskazał na niego w szoku.
– Ty jesteś... Alfa Bastian!
Goście wpadli w popłoch.
– Co! To ten Bastian?!
– Królewski następca tronu, Alfa Bastian!
Bastian podszedł do mnie swobodnie, wielki i groźny. Chciałam zrobić krok w tył, ale nie mogłam.
Bastian uniósł kpiąco brew. – Chłopak na telefon?
















