Wypełnił ją nieznośny chłód.
Adrian, który tłumił w sobie wszystko, nagle wybuchł: – Moja mama jest najlepsza! Nie mówcie o niej w ten sposób! Wynoście się, wszyscy!
Drżał z wściekłości, niczym nastroszony kociak, stojąc na straży chorej małej Arielle i swojej zranionej matki.
Nagły wybuch Adriana oszołomił Cartera. – Adrian, ty...
– Ty też wyjdź! – krzyknął Adrian, wskazując na drzwi. – Nigdy nie
















