Carter poczuł falę poczucia winy. Nie zaopiekował się dobrze Arielle. To była całkowicie jego wina.
– Już w porządku, tato – powiedziała słodko Arielle, ciągnąc go za rękaw. – Ale tato, nie bądź już niemiły dla mamy, dobrze? Ona nie ma żadnych przyjaciół. Ma tylko nas.
Carter uśmiechnął się. – Nie martw się. Obiecuję, że będę się nią dobrze opiekował, kochał ją tak, jak trzeba, i nigdy nie pozwolę
















