W oczach Cartera błysnął gniew. Warknął:
– Wystarczy.
Lauren wyglądała na nieco niezadowoloną.
– Naprawdę tego nie rozumiem. Dlaczego wy dwoje zawsze musicie się kłócić przy moich dzieciach? Czy nie możecie nie wciągać ich w swoje problemy?
Ale czyja to była tak naprawdę wina?
Następnie wstała i powiedziała:
– Słoneczka, chodźmy. Zabiorę was się pobawić.
Niestety dla niej, żadne z dzieci nie ruszy
















