Triumf Byłej Żony

Triumf Byłej Żony

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Rhea wpadła na oddział ratunkowy szpitala dziecięcego, zdyszana. – Co się stało? – Adrian dostał reakcji alergicznej – powiedział Carter, a jego głos był napięty z niepokoju. Serce Rhei zamarło. – Alergicznej? Zapisałam wszystko, czego nie może jeść. Nie widziałeś tego? Lauren szybko przeprosiła. – To moja wina. Nie zdawałam sobie sprawy, że mango go uczuli. Tak bardzo przepraszam... – Lauren miała dobre intencje – wtrącił Carter. – Poza tym lista, którą nam dałaś, zgubiła się. Może nie napisałaś tego wyraźnie. – Nie napisałam wyraźnie? – Rhea była wściekła. Znała na pamięć wszystko, czego dzieci nie mogły jeść. Przed przekazaniem listy środków ostrożności nawet sprawdziła ją dwukrotnie, by upewnić się, że niczego nie pominęła. Jak to możliwe, że nie była jasna? A teraz on mówił, że się zgubiła? Carter nagle wyczuł od niej woń alkoholu. – Piłaś? Adrian jest w szpitalu, a ty miałaś ochotę na drinka? Pierś Rhei zapłonęła gniewem. – To wy ich zabraliście. Jak to może być... – Rheo! – spojrzenie Cartera było przeszywające, gdy warknął: – To, co powinnaś teraz robić, to sprawdzić, co z Adrianem. A nie stać tam i próbować zrzucać winę. Macocha to jednak zawsze tylko macocha. Jej serce runęło w dół. Czuła się, jakby coś wewnątrz niej rozdarło się na pół. Nie mogła uwierzyć, że te słowa padły z ust Cartera. Rhea wiedziała, że nie była idealna dla dzieci, ale robiła wszystko, co mogła. A teraz, tylko po to, by oszczędzić uczucia Lauren, Carter odwrócił się i zaatakował ją, jakby to ona spowodowała reakcję alergiczną Adriana. Czy tylko tym była w jego oczach? Nieodpowiednią macochą? Frustracja i ból ciążyły jej w piersi, zbyt przytłaczające, by dać im upust. Właśnie wtedy pielęgniarka zawołała z korytarza: – Rodzina Adriana Jamisona? Wszyscy troje weszli razem do gabinetu lekarskiego. Lekarka prowadząca, kobieta po pięćdziesiątce o nazwisku Emily Mitchell, zapytała: – Kto jest rodzicami dziecka? – My. – Lauren natychmiast wystąpiła naprzód, ciągnąc za sobą Cartera. Jej wyraz twarzy był pełen matczynej troski. Rhea stała za nimi, zbyt zmartwiona, by zwracać uwagę na cokolwiek innego. Chciała tylko wiedzieć, jak czuje się Adrian. Emily powiedziała ostro: – Adrian ma sześć lat. Nie wiecie, co może, a czego nie może jeść? Nie traktujcie alergii jak żartu. Niektóre mogą być śmiertelne. Na szczęście nie zjadł tego dzisiaj dużo, inaczej byłoby za późno, zanim by tu dotarł. Lauren przyjęła krytykę z pokorą i przeprosiła: – To była moja wina. Emily miała najmniej cierpliwości do nieodpowiedzialnych rodziców. Kontynuowała reprymendę: – Pani, jako jego matka, powinna wiedzieć lepiej. Lauren wyglądała na zranioną i zaniepokojoną. – J-ja nie byłam przy nich, gdy byli młodsi. Nie wiedziałam o ich alergiach. Poza tym często miewają reakcje alergiczne. Czy to z powodu środowiska, w którym dorastają? Brzmiała, jakby obwiniała Rheę o to, że nie wychowuje dzieci właściwie. Emily wyjaśniła: – Jest wiele alergenów, które mogą wpływać na dzieci, i wiele czynników, takich jak środowisko, genetyka i tak dalej. Ale jednym z najważniejszych jest dieta matki w czasie ciąży. Lauren odwróciła wzrok, wyglądając na winną. Wtedy, podczas ciąży, jej rodzina przechodziła przez poważne wstrząsy, co wpędziło ją w zły stan psychiczny. Prawie w ogóle nie pilnowała diety. Piła nawet alkohol. Dzięki swojemu wieloletniemu doświadczeniu Emily wyczuła, że kryje się za tym coś więcej. Zapytała więc bez ogródek: – Jesteście rozwiedzeni? Kto opiekuje się dziećmi? Carter nagle spojrzał na Rheę. Wystąpiła naprzód i powiedziała: – Dzień dobry, pani doktor. Jestem... macochą dzieci. Emily spojrzała na Rheę, po czym przerwała. – Nie wiedziała pani o ich alergiach? Rhea zacisnęła pięści, odmawiając wzięcia winy na siebie. – Wiedziałam. Ich matka zabrała je na wycieczkę, a ja zostawiłam listę środków ostrożności, ale oni ją zgubili. Carter zmarszczył brwi. Wyglądało na to, że nie chciał, by Rhea obwiniała o to Lauren. Ale Rhea nie myślała o jego uczuciach. Szybko zapytała: – Czy z Adrianem będzie wszystko dobrze? Czy nadal wymiotuje? Czy ma gorączkę? Po jej pytaniach Emily mogła stwierdzić, jak bardzo zależy jej na dzieciach. W przeciwieństwie do niej Lauren nie okazywała zbytniego zainteresowania. Nawet nie zapytała, jak czuje się Adrian. Emily wzięła Rheę na bok i szczegółowo wyjaśniła, na co zwracać uwagę. Na koniec powiedziała: – Potrzebuje kroplówki i obserwacji. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, wkrótce będzie mógł wrócić do domu. Rhea w końcu odetchnęła z ulgą. Emily nie oszczędziła Cartera i Lauren. – Jeśli nie potraficie opiekować się swoimi dziećmi, nie udawajcie, że potraficie. Naprawdę myślicie, że wychowanie dziecka to łatwa praca? Twarz Lauren poczerwieniała. Łzy napłynęły jej do oczu, gdy odwróciła się i wyszła. W drodze na oddział czuła się przytłoczona poczuciem winy. – Carter, naprawdę zawiodłam jako matka. To przez moją nieostrożność Adrian tak skończył. Carter pocieszał ją, mówiąc: – To nie twoja wina. Nie wiedziałaś o alergiach. Lekarka powiedziała, że i tak nic mu nie będzie. Wszyscy troje weszli razem na salę. Rhea chciała sprawdzić, co z Adrianem, ale Lauren szybciej podeszła do łóżka. Ona i Carter stanęli po obu stronach, cicho czuwając nad Adrianem. To była taka spokojna scena. – Adrian, przepraszam. Od teraz będę bardziej uważać. – Carter trzymał rękę Adriana, a w jego oczach widać było troskę. Niezadowolony z obecności Lauren, Adrian wydął wargi i nie odpowiedział Carterowi. Chciał, żeby była przy nim Rhea. Patrząc, jak stoją przy Adrianie, Rhea wzięła Arielle i wyszła z sali. Gdy usiadła na ławce w korytarzu, Arielle objęła ją za szyję. – Mamo, nie smuć się. Jeśli taty nie będzie przy tobie, ja będę. To sprawiło, że smutek Rhei wezbrał jeszcze bardziej. Mimo to powiedziała: – Nie jestem smutna. ... Wewnątrz sali Lauren patrzyła na Adriana z czułością. – Mówią, że synowie wrodzili się w matki. Spójrz na oczy Adriana. Są takie same jak moje. A Arielle całkowicie odziedziczyła osobowość po mnie. Patrząc na nich, czuję się, jakbym widziała młodsze wersje samej siebie. Carter nie mógł powstrzymać się od wspomnienia ognistej, nieustraszonej Lauren z ich młodszych lat i pomyślał, że Arielle naprawdę jest jej kopią. Kiwnął głową, mówiąc: – Tak, jesteście do siebie bardzo podobne. Lauren spuściła wzrok. – Szkoda tylko, że wszystkie te zdjęcia z dzieciństwa przepadły. Jej rodzina zbankrutowała, więc musieli w pośpiechu sprzedać dom. Kiedy Thayerowie wyjeżdżali, zabrali tylko trochę dokumentów i ubrań, zostawiając wszystko inne. Carter dobrze pamiętał te ciężkie czasy. Powiedział uspokajająco: – W porządku. Później możemy zrobić nowe. Oczy Lauren wypełniły się łzami, gdy powiedziała: – Pamiętam, jak próbowałeś zrobić dla mnie makaron z owocami morza, kiedy byłam w ciąży. Był naprawdę dobry. Carter też to pamiętał. – Chciałabyś trochę teraz? – Nie. To wszystko przeszłość. – Pociągnęła nosem, po czym odwróciła się. – Przepraszam. Muszę skorzystać z toalety. Ale ledwo zrobiła kilka kroków, zanim uderzyła o koniec łóżka. – Lauren! – Carter szybko ją złapał. – Co się stało? Jej usta zbladły. – Nic. Po prostu czuję się słabo. Chyba lata złego odżywiania w końcu dają o sobie znać. Carter zmarszczył brwi i zapytał: – To po co się forsować? Pozwól, że cię odwiozę. – Nie. Nie zapominaj, że mamy plany na kolację z Peterem i resztą. Jest już późno. Nie wypadałoby, żebyśmy się wykręcili. Powinieneś iść. Zostanę i popilnuję dzieci. Carter chciał odwołać kolację, ale Lauren kontynuowała stanowczo: – Nawet nie waż się tego opuścić. Jeśli to zrobisz, pomyślą, że nie chcę ich widzieć. Pozdrów ich ode mnie. A kiedy skończysz, mógłbyś przynieść mi moje przybory toaletowe? To było wykonalne. Lauren kiedyś śmiała się i dogadywała z jego przyjaciółmi, ale teraz... Na tę myśl Carter się zgodził. – W porządku. Pojadę tam na chwilę. – Dobrze. Po wyjściu z sali Carter powiedział Rhei, która trzymała Arielle: – Umówiłem się dziś wcześniej z Peterem i resztą. Będzie sporo ludzi, więc nie wypadałoby, żebym tak po prostu nie przyszedł. Wrócę niedługo. Rhea wiedziała, że tylko ją informuje, więc po prostu kiwnęła głową. Gdy odszedł, zabrała Arielle z powrotem na salę. Bez obecności Cartera Adrian stał się odważniejszy. Kazał Lauren odejść. – Nie potrzebuję, żebyś mnie pilnowała. Możesz iść. Moja mama się mną zajmie. Serce Lauren zamarło na jego słowa, ale powstrzymała łzy. – Adrian, martwię się, bo jesteś chory. Adrian chciał powiedzieć więcej, ale Rhea podeszła. Powiedziała: – Adrian, idź spać. Adrian zacisnął usta w wąską kreskę i zamknął oczy. Nikt więcej się nie odezwał na sali. Arielle trzymała się blisko ramienia Rhei, ich więź była wyraźna. Tymczasem Lauren wciąż zerkała na telefon, który nieustannie brzęczał. Arielle podniosła wzrok i powiedziała: – Idź i zajmij się tym, co musisz zrobić. Nie musisz siedzieć z Adrianem. Sześciolatka nie rozumiała jeszcze skomplikowanych uczuć dotyczących tego, kto jest, a kto nie jest biologiczną matką. Wiedziała tylko, że Rhea była przy nich przez cały czas. A teraz ich szczęśliwe życie z mamą, którą kochają, było zagrożone. Więc sprzeciwiali się nagłemu pojawieniu się Lauren. Lauren odpowiedziała łagodnie: – Nie jestem zajęta. Po prostu twój tata właśnie do mnie napisał. Poprosiłam go, żeby przyniósł mi trochę przyborów toaletowych. Właśnie o to pyta. Pokazała nawet Arielle swój telefon. W tym momencie Rhea poczuła ukłucie w piersi. Siedziała po tej samej stronie co Arielle. Mimo że starała się nie patrzeć, kątem oka dostrzegła ekran. Złapała niezamierzone spojrzenie na troskliwą, opiekuńczą stronę Cartera. Jednak nie była ona przeznaczona dla niej. Minutę później policzki Lauren lekko się zarumieniły, gdy powiedziała z nutą zakłopotania: – Przepraszam, Rheo. Carter nie mógł ich znaleźć. To w końcu moje osobiste rzeczy. Pójdę po nie i zaraz wrócę. Proszę, popilnuj dzieci, póki mnie nie ma.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Triumf Byłej Żony | Czytaj powieści online na beletrystyka