Devanowi zależało na Rhei i nie potrafił zmusić się, by ją okłamać.
Słysząc to, Rhea wybuchnęła śmiechem. Zastanawiała się, jak Carter może być aż tak samolubny.
– Dziękuję, Devanie – powiedziała.
– To drobiazg, pani Jamison. Proszę tylko nie brać tego do siebie.
– Chcę cię prosić o przysługę.
– Cokolwiek pani potrzebuje, pani Jamison. Wystarczy słowo.
Rhea zamilkła na chwilę, po czym spokojnie za
















