Na czele grupy stało dwóch starszych mężczyzn – jeden w fioletowej szacie, drugi w żółtej.
Ich obecność emanowała taką prawością, że w porównaniu z nimi Marcel wyglądał jak kiepski żart.
– Tak, pani Jamison jest w domu. Proszę, wejdźcie. – Devan szybko zaprosił ich do środka.
W tym momencie podeszła do nich uśmiechnięta Lauren. – Kto to?
Gdy tylko zobaczyła ludzi w drzwiach, jej twarz zrzedła. Ci
















