Carolyn była zdumiona zachowaniem Lauren. Zastanawiała się, czy to właśnie o takich ludziach mówi się „twarda sztuka”.
Rhea nie bawiła się w konwenanse. Spojrzała prosto na Lauren i powiedziała beznamiętnie:
– Cóż, zobaczyłaś mnie. Pora wychodzić.
Jedynym powodem, dla którego wpuściła Cartera do swojego domu, była chęć uświadomienia mu, że odejście od niego nie oznacza dla niej końca świata. Wręcz
















