Na tę myśl Carter postąpił krok naprzód. Z odległości sześciu stóp zawołał:
– Rhea.
Wszystkie głowy w sali odwróciły się w ich stronę.
Spojrzenie Cartera napotkało spokojne, uśmiechnięte oczy George'a. W tej chwili w jego piersi wezbrało ostre poczucie czujności i wrogości, zrozumiałe tylko dla mężczyzn.
Louie odezwał się pierwszy.
– Panie Jamison, co za zbieg okoliczności.
To nie był zbieg okolic
















