Kirsten rzuciła ostrzeżenie, a każde jej słowo było ostre i pełne groźby.
Dominic wziął głęboki, zmęczony oddech. Kłótnia z nią nie miała sensu.
— Kirsten, daj nam chwilę — powiedział cicho. — Pozwól mi z nią porozmawiać.
Lydia, która do tej pory milczała, lekko uścisnęła dłoń Kirsten i odwróciła wzrok.
Rozumiejąc przekaz, Kirsten niechętnie wstała i wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Gdy w
















