Słowa Lydii padły niczym kamień rzucony w spokojną wodę.
Stella usłyszała to i parsknęła lekceważąco. Zastanowiła się przez chwilę, mrużąc oczy. Po zaledwie kilku dniach pod dachem Dominica, Lydia już traktowała Leo jak własnego syna? Czy już zdążyła uznać ten dom za swój?
Lydia zatrzasnęła drzwi i wyszła. Dominic ruszył za nią, ale Stella chwyciła go za rękaw niczym kotwica.
"Puść ją" – syknęła.
















