— Ty... — wykrztusiła Stella, dławiąc się furią, niezdolna do wydobycia z siebie słowa.
Elara zawsze była taka cicha, taka uległa, tak łatwo dawała się popychać. Jak to się stało, że dzisiaj jej słowa były tak celne i ostre? A zasłaniając się Dominikiem i firmą, sprawiła, że to Stella wyszła na osobę całkowicie nierozsądną.
— Dobrze, Stello. Gdy tylko Seraphina wybierze restaurację, prześlij mi na
















