Obecność Sebastiana była przytłaczająca. Nawet z drugiego końca sali autorytet, który emanował, sprawiał, że nieproszeni goście wahali się przed podejściem. Roztaczał wokół siebie aurę, która zdawała się mówić: trzymaj dystans.
Tylko ktoś taki jak Elara — opanowana, niezłomna, o sercu tak stałym jak jej spokój — mógł stać przy nim z taką naturalnością.
„Elaro, ty i pan St. Claire pasujecie do sieb
















