Ukryta dziedziczka miliarderka

Ukryta dziedziczka miliarderka

Autor: Georgina Windsor

Rozdział 3
Autor: Georgina Windsor
8 cze 2026
Gdy Elara ruszyła w stronę samochodu, Dominic szybko przybrał neutralny wyraz twarzy i dołączył do niej, zgodnie z ich codzienną rutyną porannych przejazdów do biura. – Niech twój asystent cię zawiezie – powiedziała Elara beznamiętnie. – Mam spotkanie z agentem nieruchomości. Idę obejrzeć dom. Dominic znieruchomiał z zaskoczenia. – Ale dzisiaj jest ważne spotkanie zarządu... – Ta nieruchomość zaraz otrzyma wiele ofert. Jeśli nie zobaczę jej dzisiaj, przepadnie. Elara przerwała mu spokojnym tonem. Na jej ustach igrał blady uśmiech, który jednak nie sięgał oczu. – Poza tym to ty zawsze powtarzasz mi, że praca nie ma końca i że powinnam nauczyć się od czasu do czasu sprawiać sobie przyjemność. Z powodu, którego nie potrafił sprecyzować, Dominica przeszedł dreszcz. Wymusił swobodny uśmiech. – No dobrze, w takim razie ja też odpuszczę biuro. Pójdę z tobą. – To nie jest konieczne. Jej uśmiech rozszerzył się, stał się promienny i niemal dziewczęcy, gdy odwróciła się i lekko stuknęła palcem w jego pierś. – Chcę go wybrać sama. Kiedy już podejmę decyzję, zabiorę cię, żebyś go obejrzał. Oczywiście przejrzała go na wylot. Nie chciał jej towarzyszyć; chciał ją nadzorować. Gdyby nieruchomość została zakupiona wspólnie, ostatecznie stałaby się majątkiem dla niego i Lydii. Jej głos był tak radosny, że serce Dominica na chwilę zamarło. Chwycił ją za nadgarstek. – Więc to ma być niespodzianka dla mnie? – Oczywiście, że tak. Uśmiech Elary na sekundę stężał, zanim cofnęła rękę. – Dobrze. Niech będzie po twojemu – mruknął Dominic, a jego głos obniżył się, gdy objął ją ramieniem, przyciągając do swobodnego uścisku. Elara nie miała dokąd się cofnąć; zmusiła się, by stać nieruchomo i nie wzdrygnąć się pod jego dotykiem. Jednak gdy patrzył, jak jej samochód znika na końcu ulicy, uprzejma maska spłynęła z jego twarzy. Czy to była tylko jego wyobraźnia, czy ona naprawdę się zmieniła? A może to po prostu kobieca intuicja – czy coś przeczuwała i teraz działała pod wpływem zazdrości o Lydię? Szarpnął ze złością za krawat. Nie mógł pozwolić, by Elara wyprowadziła go z równowagi. Nieważne, jak bardzo była kompetentna i jak oddana dotychczas. W ostatecznym rozrachunku żona mogła być tylko jedna: Lydia. Godzinę później Elara stała przed oknem sięgającym od podłogi do sufitu, spoglądając na dzielnicę finansową. Apartament był jednopoziomowym penthouse’em, w pełni wykończonym materiałami najwyższej klasy i wyposażonym w najnowocześniejszą technologię inteligentnego domu. Wystrój stanowił równowagę między minimalizmem a ultraluksusem; każdy mebel został wybrany z nienagannym smakiem. Choć nie był to największy metraż – nieco ponad trzysta metrów kwadratowych – znajdował się pod najbardziej pożądanym adresem w całym mieście. Już potrafiła sobie wyobrazić, jak zapierający dech w piersiach będzie ten widok, gdy po zmroku zaczną migotać miejskie światła. – Biorę go. Proszę przygotować dokumenty. Akt własności ma być wystawiony wyłącznie na moje nazwisko – powiedziała Elara do kierownika sprzedaży z cichą satysfakcją. Nieruchomość była gotowa do wprowadzenia się. To oznaczało, że mogła opuścić ten duszący, odrażający tak zwany „dom” w każdej chwili, gdy tylko zechce. – Oczywiście, natychmiast. – Oczy kierownika rozbłysły z miłym zaskoczeniem. Zakładał, że przyszła tylko się rozejrzeć, ale jej zdecydowany zakup natychmiast podniósł jej status. Osobiście odprowadził ją do salonu VIP, zamówił poczęstunek i poszedł przygotować umowę. Elara musiała tylko podpisać dokumenty i przeciągnąć kartę; jego zespół miał zająć się resztą. Czekała, gdy spokój przerwał piskliwy, władczy głos. – Więc to ty próbujesz podkraść mi apartament, na który miałam oko? Elara odwróciła się i zobaczyła młodą kobietę ubraną od stóp do głów w markowe ubrania, kroczącą w jej stronę w asyście dwóch ochroniarzy i innej menedżerki sprzedaży. – Czy mówi pani do mnie? – spytała Elara łagodnie. – A do kogo innego miałabym mówić? Zaklepałam ten lokal w Belvedere Terrace! Jest mój! Kobieta zdjęła okulary przeciwsłoneczne, odsłaniając ostre, efektowne oczy, w których błyskało poczucie całkowitej wyższości. – Kierownik nie wspomniał, że lokal jest zarezerwowany, a pani nie wpłaciła zaliczki. Jeśli ja zapłacę pierwsza, będzie mój – odpowiedziała chłodno Elara, niezainteresowana jałową kłótnią. Wstała z zamiarem przejścia w spokojniejsze miejsce. Kobieta tupnęła nogą – dwa razy – okazując frustrację. – Nie obchodzi mnie to! Nie potrzebuję twojej zgody. Mam tutaj pierwszeństwo. Czy ci się to podoba, czy nie, masz się wycofać! – Pierwszeństwo? – Elara uniosła brew. – Nasza polityka zakłada priorytetowe traktowanie klientów na podstawie ich profilu finansowego. Zakupy niekoniecznie odbywają się na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Klienci z większym majątkiem otrzymują preferencyjne traktowanie – wyjaśniła menedżerka sprzedaży, nawet nie patrząc na Elarę, a jej ton ociekał jawną pogardą. Brwi Elary ściągnęły się. – Ta polityka naprawdę pozostawia człowieka... bez słowa. W tej samej chwili wrócił pierwszy kierownik z głęboko przepraszającą miną. Nachylił się i szepnął: – Tak strasznie przepraszam. Ta młoda dama jest członkinią rodziny Prescottów – spadkobierczynią Prescott Global, jednej z największych marek zabawek w kraju. Ach. Elara teraz skojarzyła fakty. Prescott Global zajmowało piąte miejsce na miejskiej liście największych korporacji. Nic dziwnego, że ta kobieta zachowywała się z tak niepohamowaną arogancją. Druga menedżerka kontynuowała protekcjonalnym tonem: – Rozumiem, że jest pani rozczarowana, ale zasady to zasady. – Nie jestem rozczarowana – odparła Elara, a na jej ustach pojawił się chłodny uśmiech. – Zwracam tylko uwagę, że zgodnie z waszymi własnymi zasadami, moja sytuacja finansowa daje mi pierwszeństwo przed nią. Ten apartament jest mój. Proszę szybko przygotować dokumenty. Nie mam całego dnia. Słowa Elary zawisły w powietrzu. – Co takiego? – wykrztusiły jednocześnie spadkobierczyni i jej menedżerka. – Ona naprawdę powiedziała, że stoi wyżej ode mnie? – zadrwiła panna Prescott, a jej głos ociekał niedowierzaniem. Menedżerka gorączkowo zaczęła przeszukiwać dane na tablecie. To niemożliwe. Ktokolwiek o majątku wyższym niż Prescottowie wywołałby alerty w całym systemie, a dyrektor generalny zostałby osobiście powiadomiony, by go powitać. Sądząc po prostych, skromnych ubraniach Elary, nie mogła ona pochodzić ze starej, ustosunkowanej finansjery. W najlepszym razie była nowobogacką dorobkiewiczanką. – Proszę pani, być może nie do końca rozumie pani nasz proces – powiedziała menedżerka protekcjonalnie. – Nasze nieruchomości wymagają formalnej weryfikacji aktywów... – Więc je zweryfikujcie – przerwała jej Elara, podając dokument tożsamości bez cienia irytacji. Miała do czynienia z gorszymi ludźmi niż tylko karierowicze i snoby. Kierownik spojrzał z powątpiewaniem, ale mimo to przystąpił do weryfikacji. Tymczasem na piętrze, w prywatnym salonie widokowym, poruszyła się zasłona. Wysoka, imponująca postać wstała i mruknęła coś do asystenta, który natychmiast zaczął wydawać polecenia: – Pan St. Claire wydał instrukcje. Każcie im przerwać weryfikację. Ta kobieta to spadkobierczyni rodu Kingsleyów. W Aurelian City istniała tylko jedna rodzina Kingsleyów – potęga finansowa numer jeden w mieście. Nikt jednak nigdy wcześniej nie słyszał o jakiejkolwiek dziedziczce tego rodu. Na dole Elara oparła się wygodnie na sofie, zachowując pełny spokój. Menedżerka straciła resztki cierpliwości. – Proszę pani, proszę przestać przeceniać swoje możliwości. Może i stać panią na jedną nieruchomość, ale to prawdopodobnie kres pani bogactwa. Proszę nie marnować więcej czasu panny Prescott, bo inaczej będę musiała wezwać ochrona, żeby panią wyprowadziła. Panna Prescott machnęła lekceważąco ręką, wyglądając teraz na niemal rozbawioną. – Niech próbuje. Chcę zobaczyć, jak wygląda to jej „pierwszeństwo”. Ale pamiętaj – powiedziała, mrużąc oczy w stronę Elary – jeśli zmarnowałaś mój czas, padniesz na kolana i będziesz mnie błagać o wybaczenie. W przeciwnym razie nie wiń mnie za to, co stanie się później. Elara przyglądała się nowoprzybyłej z beznamiętną ciekawością. Kobieta wydawała się nawet młodsza od niej – miała ledwie dwadzieścia lat i była uosobieniem rozpieszczonej dziedziczki, której w życiu niczego nie odmówiono. Elara uśmiechnęła się blado. – A jeśli to ja mam pierwszeństwo? Czy wtedy ty padniesz na kolana i będziesz błagać mnie? – Ty...! Zanim panna Prescott zdołała dokończyć ripostę, kierownik sprzedaży przybiegł z powrotem; był blady, a na jego czole perlił się pot. – Panno Kingsley, moje najszczersze przeprosiny! Ma pani bezwzględne pierwszeństwo! Proszę, niech nam pani wybaczy to straszne przeoczenie! Ta rewelacja wstrząsnęła całym zespołem sprzedaży. Zweryfikowane aktywa Elary opiewały na setki miliardów. A jej tożsamość? Była córką rodziny Kingsleyów, niedawno uznaną za jedyną biologiczną spadkobierczynię. Menedżerce ugięły się nogi. Osunęła się na podłogę, jąkając: – J-ja tak strasznie przepraszam, panno Kingsley! Nie wiedziałam, kim pani jest! Proszę, proszę się na mnie nie mścić... Panna Prescott skamieniała, a jej oczy rozszerzyły się z przerażenia. Kingsley? Z rodziny Kingsleyów? W tym mieście jedno ich słowo mogło sprawić, że giełdy rosły lub upadały. – Proszę pospieszyć się z dokumentami. Nie mam całego dnia – powiedziała chłodno Elara, całkowicie niewzruszona ich nagłym płaszczeniem się. Podsunięto jej umowę. Podpisała ją bez sekundy wahania. Panna Prescott mogła tylko patrzeć, a w jej głowie kłębiły się myśli. – Jesteś z Kingsleyów? Ale... znam wszystkich z twojego pokolenia. Nigdy cię nie widziałam! – To musi być oszustwo! – warknęła, przekonując samą siebie, że to jedyne logiczne wyjaśnienie. Dała ostry znak swoim ochroniarzom, którzy ruszyli, by siłą usunąć Elarę z budynku. Zanim jednak zdążyli położyć na niej rękę, do lobby weszła nowa grupa mężczyzn w ciemnych garniturach, błyskawicznie tworząc kordon. Na ich czele szedł człowiek emanujący spokojnym autorytetem – mężczyzna w średnim wieku, nienagannie ubrany w garnitur szyty na miarę; jego przetykane srebrem włosy współgrały ze złotymi oprawkami okularów na nosie. – Panno Prescott, mieliśmy okazję się poznać – powiedział. – Jestem Alfred Pembroke, główny ochmistrz rodziny Kingsley. Samo to nazwisko sprawiło, że w pomieszczeniu zapadła martwa cisza. Nawet Elara poczuła ukłucie zaskoczenia. Dlaczego ktoś z rodziny Kingsleyów nagle się tu pojawił? – zastanawiała się. Ciężar tej chwili sprawił, że Elara na moment straciła głos. Panna Prescott wyglądała, jakby otrzymała fizyczny cios; zachwiała się i cofnęła o krok. Próbując ratować resztki godności, wykrztusiła: – W-więc... ona naprawdę jest z Kingsleyów? Panna Prescott wciąż nie chciała w to uwierzyć. Z tego, co wiedziała, żona Alaryca Kingsleya była bezpłodna – adoptowali tylko jedno dziecko. Jak biologiczna córka mogła pojawić się znikąd tuż po jego śmierci? Chyba że... była nieślubnym dzieckiem? Uśmiech Alfreda pozostał nienagannie uprzejmy, jednak jego słowa były jak stalowa rękawica obleczona w aksamit. – Istotnie. Jest jedynym biologicznym dzieckiem pana Alaryca Kingsleya. Jedyną spadkobierczynią całej fortuny Kingsleyów. Powiedziawszy to, minął pannę Prescott, a jego wzrok spoczął pewnie na Elarze. Poczuła się nieco nieswojo pod jego badawczym spojrzeniem. Wtedy, z formalnością, która zdawała się pochodzić z innej epoki, złożył pełny, głęboki ukłon. – Zaszczyt panią poznać, Młoda Pani. Gdy tylko Alfred przemówił, asysta mężczyzn w czarnych garniturach za nim skłoniła się unisono. Powaga tej chwili sprawiła, że Elara stała jak urzeczona. Panna Prescott niemal potknęła się, cofając się z szoku. Ściskając mocno torebkę, próbowała szybko wyjść, ale mężczyźni w czarnych garniturach zagrodzili jej drogę. – Młoda Pani – powiedział Alfred, nawet nie odwracając głowy, z lekkim, uprzejmym uśmiechem na twarzy zwracając się do Elary – rozumiem, że miała pani drobny konflikt z panną Prescott. Czy mamy rozwiązać tę sprawę teraz? Twarz panny Prescott stała się popielata. Pamiętając własną wcześniejszą drwinę – że Elara będzie musiała klęknąć i błagać o wybaczenie – ogarnęło ją przerażenie. „Jeśli zostanę zmuszona do klęknięcia, jak kiedykolwiek będę mogła pokazać się w towarzystwie? To upokorzenie byłoby nie do zniesienia!” Nawet znając wysoką pozycję rodziny Kingsleyów wśród elity, Elara nigdy nie spotkała się z takim pokazem potęgi. Po chwili pauzy powiedziała: – Nieważne. Nie poniosłam żadnej realnej straty. – W takim razie – Alfred wyprostował się, a jego ton był uprzejmy, lecz stanowczy – musimy mimo wszystko poprosić pannę Prescott o złożenie pani formalnych przeprosin. Pozwoli to obu naszym rodzinom zachować twarz w przyszłości. Choć Alfred się uśmiechał, panna Prescott poczuła ogromną presję. Przełknęła ciężko ślinę, zmuszona przeprosić Elarę na oczach wszystkich. – P-przepraszam. Dopiero gdy panna Prescott wypowiedziała te słowa, mężczyźni w czarnych garniturach ustąpili z drogi. Płonąc ze wstydu, natychmiast zakryła twarz i uciekła wraz ze swoją świtą. Po odejściu panny Prescott Alfred dał krótki sygnał i menedżerka sprzedaży, która wcześniej była tak lekceważąca, została bezzwłocznie wyprowadzona. Zanim Elara zdążyła to sobie poukładać w głowie, Alfred znów wystąpił do przodu i wykonał pełen szacunku gest w stronę wyjścia. – My zajmiemy się tutaj pozostałymi formalnościami. Samochód czeka na zewnątrz. Proszę, Młoda Pani, pozwolić nam się eskortować. Elara spojrzała na Alfreda, a początkowa nieufność w jej oczach ustąpiła miejsca spokojnemu opanowaniu. Nie ruszyła się od razu. Jej głos był stabilny, gdy domagała się ostatecznego potwierdzenia. – Eskortować mnie? Dokąd? – Ależ oczywiście – odparł Alfred, a jego uśmiech był ciepły, zaś ton nie pozostawiał absolutnie żadnego pola do pytań. – Do posiadłości rodziny Kingsley.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Ukryta dziedziczka miliarderka | Czytaj powieści online na beletrystyka