Serce Lydii przeszył ból, a w piersi wezbrał gwałtowny gniew.
Jej oczy pociemniały i zanim zdążyła się powstrzymać, łzy spłynęły po policzkach. Posłała Dominicowi wściekłe spojrzenie, wzięła Leo na ręce i odeszła bez słowa.
— Lydia! — zawołał za nią z desperacją.
Ale po zrobieniu zaledwie kilku kroków zatrzymał się. Nie potrafił zmusić się do pójścia za nią.
Frustracja w nim skłębiła się w coś mro
















