Przełykam nerwowo ślinę, gdy zbliżamy się do dolnego łóżka Luki, bo jestem kompletnie poza moim żywiołem – nigdy, przenigdy nie byłam w łóżku chłopaka, poza, oczywiście, członkami mojej rodziny –
Ale Luca, ku mojej uldze, gestem zaprasza mnie na skraj swojego łóżka, zanim sam siada na drugim końcu, opierając się nonszalancko o metalowe wezgłowie, z jedną nogą zgiętą w kolanie i ramieniem swobodnie
















