– O Boże, Rafe – wzdycham, kręcąc głową i spoglądając w dół korytarza. – Czy musimy to robić teraz? W moim planie jest dziesięć minut na lunch przed kolejnymi zajęciami z tajemniczości…
– Proszę – mówi Rafe, upuszczając zawinięty baton energetyczny i butelkę wody na moje książki. – Akademia nie serwuje gorących obiadów – tylko przekąskę przed dużą kolacją. Jedz, idąc, mów, jedząc. – Kładzie mi moc
















