– Nie zostawię cię, Ari – wypluwa z siebie Jackson, mierząc mnie wzrokiem, jakbym powiedziała coś okropnego i absurdalnego, jakbyśmy oboje powinni rzucić się z klifu.
– Tylko cię spowalniam! – mówię, unosząc dłonie dla podkreślenia. – Serio, gdybyś nie wracał po mnie, to już byś był, no wiesz, skończył –
– Nie wracałem po ciebie – mruczy, wciąż na mnie patrząc – Wracałem po…
– Twoją partnerkę, cok
















