— No cóż — szepcze Jackson, bardziej do siebie — Chyba nie musimy już wychodzić na zewnątrz, żeby próbować rozmawiać z ptakami.
— Chyba że chcemy, żeby się roztopiły — odpowiadam, biorąc nóż z talerza i pochylając się, żeby szturchnąć nim szkło.
Następuje krótka chwila ciszy, zanim Jackson wybucha śmiechem, ale zanim zdążam się zorientować, co go tak bawi, czterech pozostałych chłopaków w pokoju p
















