– No i co? – pyta Jackson, jego głos jest niski, a ja znów wzdrygam się – do cholery, to staje się irytujące – i gwałtownie podnoszę głowę, żeby na niego spojrzeć. Gestem wskazuje na stół prezydialny. – Oddaj test.
– Yyy – mówię, a potem w sali znowu odsuwa się krzesło. Ktoś inny też skończył i zmierza w tę stronę. – Ty zanieś – mówię, podejmując szybką decyzję i kiwając głową w jego stronę.
– T
















