– Bo wiesz – mówi Dafne, wzdychając radośnie i biorąc długi łyk wina – masz rację, tutejsi chłopcy rzuciliby mi się do stóp tylko dlatego, że jestem tu jedyną dziewczyną – a przynajmniej jedyną oficjalnie przyjętą.
Wznoszę do niej toast, przyznając jej rację.
– Ale – kontynuuje, wzruszając ramionami – nie zamierzam rzucać się na pierwszego chłopaka, który mi się spodoba – zakochiwać się, pakować w
















