– Nie – odparł, krzywiąc się i zaczynając wycofywać w stronę drzwi. – Jestem totalnie za wcześnie…
– Jacks! – zaśmiałam się, podbiegając do niego i chwytając go za ramię, wciągając do pokoju. – Zaraz wszyscy będą. Po prostu wejdź i usiądź… a jeszcze lepiej, zrób coś pożytecznego…
Zaciągnęłam go do stolika kawowego i wcisnęłam mu w rękę długopis i kartkę.
– Co mam zrobić? – wymamrotał, wpatrując
















