Kiedy budzę się następnego ranka, jestem w absolutnym oszołomieniu radości.
Rafe tylko się uśmiecha, mijając moją niszę w drodze do łazienki, szczęśliwy, widząc mnie szczęśliwą, ale Jesse od razu wie, o co chodzi, gdy wyciągam ramiona nad głowę, nie mogąc powstrzymać uśmiechu.
– Ugh, to takie niesprawiedliwe – jęczy, opadając z powrotem na swoją stertę poduszek, gdy drzwi do łazienki zamykają si
















