Luca i ja rozmawiamy przez całą drogę do domu.
I chociaż spacer zajmuje nam około pięciu godzin – teren jest trudniejszy niż płaska droga, co nas spowalnia – czas mija jak mgnienie oka. Trójka przed nami jest stosunkowo cicha, pokonuje kilometry i potyka się o kamienie w ciemności, ale Luca i ja zatracamy się we śmiechu.
Boże – on jest zabawny, a i on śmieje się z moich żartów, co wszystko lekko
















