Ukryta księżniczka w All-Boys Alpha Academy

Ukryta księżniczka w All-Boys Alpha Academy

Autor: Anna Nowak

Rozdział 5 - Pierwsza próba
Autor: Anna Nowak
24 kwi 2025
– Czas na ranking – warknął Kapitan, rozglądając się po nas z niesmakiem. – Macie na sobie te szare, kandydackie uniformy, bo jeszcze nie zasłużyliście na czerń Akademii. Ostatnie dwadzieścia procent kandydatów wyleci pod koniec drugiego tygodnia kandydatury. Radzę wam potraktować to poważnie. Kapitan lustruje nas wzrokiem, jego oczy są zimne. – Dzisiejszy test – wykrzykuje – zmierzy to, bez czego nie przetrwacie w Akademii: sprawność fizyczną. Rafe Sinclair! Kenny Dextrin! Do boju – kto pierwszy krew, ten wygrywa! Akademia słynie z uczenia swoich studentów najnowocześniejszych metod i technologii – ale pierwszy ranking ma być ustalony na podstawie walki na pięści?! Walka kończy się zaskakująco szybko. Rafe powala Kenny’ego i rozbija mu nos w trzydzieści sekund. Kiedy wywołują Lucę Granta, uśmiecham się lekko. Luca tańczy wokół przeciwnika i drażni go przez chwilę, po czym wyprowadza szybki podbródek, który powala chłopaka na ziemię. Przygryzam wargę, podziwiając jego technikę – i szerokość jego umięśnionych ramion – kiedy ze zgrozą słyszę swoje imię. A przynajmniej moje udawane imię. – Ari Clark! Robert Brown! Moja szczęka opada, bo – Boże, jestem takim idiotą – przez cały ten czas, kiedy tu stałam i patrzyłam, nigdy nie pomyślałam o tym, że sama będę musiała to zrobić! Jęczę, zdając sobie sprawę, że weszłam w rolę Księżniczki – jestem przyzwyczajona do stania na uboczu i obserwowania, jak walczą Rafe i Jesse – – Ruszaj się, Clark! – warknął Sierżant, widząc, że nie wystąpiłam. Rafe, stojący obok mnie, westchnął i położył mi rękę na plecach, popychając mnie do przodu. Odwracam się do niego w szoku, ale on tylko wzrusza ramionami, a w jego oczach widać wyraźne: sama chciałaś dołączyć do Akademii, mała. Wpadam w panikę i odwracam się do Roberta, który już przyjmuje pozycję bojową. Kiedy unosi pięści i w końcu zdaję sobie sprawę, że naprawdę mam go uderzyć, kandydaci wokół nas zaczynają krzyczeć i gwizdać. – No dawaj! – krzyczy Robert, zachęcając mnie do ataku. – Zróbmy to! Ale ja tylko stoję, zszokowana. Ktoś zaczyna głośno się śmiać, a potem wrzeszczy: – Mała się boi! Inni też zaczynają się śmiać, a potem podchwytują okrzyk: – Mała! Mała! Mała! To w jakiś sposób mnie pobudza – i w końcu sprawia, że mój wilk zwraca uwagę na coś innego niż na to szalone wydarzenie, które miało miejsce dziś po południu – dwóch chłopców – dwa zapachy – Zabij go, warczy we mnie, skradając się do przodu. Pokaż im wszystkim… I tak zaczynam iść do przodu, moje wargi unoszą się, odsłaniając zęby, unoszę pięści tak, jak nauczyli mnie Rafe i Jesse, szybko zbliżając się do drugiego chłopaka – Wszystko robi się czarne. --- Kiedy otwieram oczy, widzę Jessego wpatrującego się we mnie, znów zaglądającego przez krawędź mojego łóżka. – No hej, Mała – mówi, uśmiechając się do mnie, ale nie bez współczucia. – Jak się czujesz? Dostałaś nieźle. Otwieram usta, żeby coś powiedzieć, ale natychmiastowy ból rozrywa mi całą twarz. – CZY… – mówię, a mój głos jest stłumiony przez mój biedny, uszkodzony nos, którego ostrożnie dotykam ręką. – CZY złamany? Jesse przez chwilę przyciska mój nos między kciukami, badawczo nim poruszając, co boli jak cholera. Wzdycham i krzywię się, ale on kręci głową. – Nie, kuzynko, za kilka dni będzie dobrze. Będziesz miała niezłego podbitego oka. No i w ogóle, nie czuję nic przez ten mój zmasakrowany nos, prawda? Więc nie mam pojęcia, który z tych chłopców jest… Boże, nie mogę nawet pomyśleć tego słowa. Partner! Mój wilk radośnie podpowiada, tańcząc we mnie, ignorując mój ból. Twoi partnerzy! Obaj! Wstawaj już, przemieniaj się we mnie! Czuję ich! Mogę to zrobić! Tak bardzo chciałabym to zrobić! Krzywię się, ignorując ją i zamykając oczy, żałując, że nadal nie jestem nieprzytomna. Kilka minut później jednak mój odpoczynek zostaje przerwany przez coś, co ląduje na mojej poduszce i sprawia, że podskakuję. Wzdycham, otwieram oczy, a potem marszczę brwi, widząc obok siebie kanapkę w celofanie i butelkę wody, a także paczkę tabletek przeciwbólowych. – Wszystko w porządku, mała? – pyta cicho Rafe, a ja podskakuję lekko, widząc go stojącego tam, gdzie wcześniej stał Jesse, uważnie mi się przyglądając. – Nie, umieram – wzdycham dramatycznie, opadając z powrotem na poduszkę. – To łamie pakt – mówi, lekko szturchając mnie w ramię. – Umierasz ty, mama zabije mnie – wtedy tacie zostaną tylko Markie i Juniper, ich dwoje najgorszych dzieci. Wiesz, że nie możemy im tego zrobić. Uśmiecham się, śmiejąc się trochę, ale potem wzdrygam się, kiedy śmiech boli. – Hej – mówię, nagle przypominając sobie, że przegapiłam to wielkie wydarzenie. – Wygrałeś? Rafe wzrusza obojętnie ramionami, ale Jesse wyskakuje za nim. – Oczywiście, że wygrał! – mówi Jesse, zarzucając dumnie ramię na ramiona Rafe’a. – Powinnaś zobaczyć, z jakim brutem musiał się zmierzyć, Ari – kontynuuje, z szeroko otwartymi i podekscytowanymi oczami. – Przesadzasz – mruczy Rafe, zrzucając z siebie Jessego, chociaż nie może powstrzymać kącików ust przed uniesieniem się. – Nie, serio – mówi Jesse, pochylając się do mnie. – Był większy od Rafe’a, może – a przynajmniej równie duży – i totalnie brutalny. Widać było, że nigdy nie był formalnie szkolony, ale po prostu rzucał się do walki jak cholerny szaleniec – – Naprawdę? – pytam, zaciekawiona, siadając trochę. – Który to był? – Ten wielki głaz tam – mruczy Jesse, wskazując na drugą stronę pokoju. Widzę go od razu – kto by go nie zauważył? Jest naprawdę gigantyczny – dorównuje nawet mojemu tacie pod względem rozmiarów. Garbi się na swoim łóżku, patrząc w dół na materac, z rękami lekko opartymi na kolanach, zupełnie stoicki, ale wyraźnie rozczarowany zajęciem drugiego miejsca. Jego ciemne włosy opadają mu na twarz, jakby nie mógł się zmusić do ich odgarnięcia. – Pokonałeś go? – pytam, spoglądając na brata z szokiem w oczach. – Nie bądź taka zaskoczona – warczy Rafe, marszcząc na mnie brwi, urażony. Śmieję się trochę i pochylam się, żeby go szturchnąć w ramię. – Masz rację – mówię przesadnie dziewczęcym głosem, jak szalona cheerleaderka, drażniąc go. – Nikt nie może pokonać Rafe’a Sinclaira! Jesse śmieje się ze mną, obserwując, jak Rafe czerwienieje, marszcząc brwi. – Jedz – mruczy Rafe, zeskakując z łóżka – i weź środki przeciwbólowe. – Potem waha się, oglądając się przez ramię, i pochyla się, żeby wyszeptać. – Są tam zamknięte kabiny prysznicowe, ale… nie sądzę, żebyś powinna tam wchodzić w najbliższym czasie. W porządku? – Zrobię to rano – mówię, ziewając, wyciągając rękę, żeby złapać zimną butelkę wody i przyłożyć ją do twarzy, jęcząc cicho z natychmiastowej ulgi. – Wstanę o 3, zanim ktokolwiek inny wstanie. – Okej. Obudź mnie też. Pójdę z tobą. – Nie – mówię, kręcąc głową. – Musisz się wyspać. Będzie dobrze. – Po prostu mnie obudź – warczy mój brat. Kiwam głową, żeby go udobruchać i opieram się z powrotem na poduszce z jękiem. W porządku, warczy mój wilk, kiedy odpływam, niezadowolony. Ale jutro ich znajdziemy! Niestety, jak chciał los, jutro to zbyt długo.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 - Pierwsza próba – Ukryta księżniczka w All-Boys Alpha Academy | Czytaj powieści online na beletrystyka