Jackson przez dłuższą chwilę mierzy Lucę wzrokiem, chyba czując się pewniej w bezpośredniej konfrontacji niż w small talku. „Żadnych sekretów, Grant” – mówi cicho. „Po prostu jestem w tym cholernie dobry.”
Uśmieszek Luki pogłębia się. „Przynajmniej do brudnej roboty się nadasz” – mówi cicho, a mój kręgosłup prostuje się na okrutny ton jego słów. „Nawet wojsko potrzebuje brutali na linii frontu.”
















