— Kadet Clark, znowu te twoje cholerne sekrety — wzdycha Jackson, wsuwając ręce do kieszeni i znowu kierując się w stronę schodów.
— Tylko na razie! — wołam za nim z uśmiechem.
— Cholera jasna, lepiej żeby to było tylko na razie — odpowiada Jackson, odwracając się i mierząc mnie surowym wzrokiem od góry do dołu, co tylko pogłębia mój uśmiech. — Bo inaczej… no nie wiem, pobiję cię albo coś.
Uśmiech
















