Usta Luki ledwie, ledwie dotykają moich, zanim dyszę i odpycham go.
"Luca!" krzyczę, cofając się o kilka kroków i wpatrując się w niego z szeroko otwartymi oczami.
"O mój Boże, Ari!" krzyczy, wbijając ręce we włosy i odwracając się ode mnie w frustracji, zaciskając szczękę. "Co – ty – serio!? Po co tu w ogóle jesteśmy, jeśli nie zamierzamy –"
"Luca!" krzyczę znowu, tupiąc nogą i sztywniejąc z włas
















