Nico patrzył przez pokój na śpiącą Lo, wtuloną w pościel łóżka, które razem dzielili, i dławił w sobie narastające przeczucie, że lata misternie układanych planów wymykają mu się z rąk.
Uważając, by nie wydać żadnego dźwięku, wycofał się z ich sypialni i cicho zamknął za sobą drzwi. Zanim przeszedł ciemnym korytarzem do swojego gabinetu, jego telefon już dzwonił.
— Matko — rzucił na powitanie, okr
















