– Dziwka – przeklęła Kenzie pod nosem, patrząc, jak mężczyzna i Lo odchodzą, trzymając się za ręce.
To było absurdalne, jak wiele uwagi przyciągała Lo, zwłaszcza od kogoś tak dystyngowanego jak Dante Miller. Co miała ta blada, chuda jak patyk nikczemnica, czego ona nie miała? Krzywicę? Suchoty? Jakąś inną staroświecką chorobę, która dotyka tylko wychudzonych sierot z ulic powieści Karola Dickensa?
















